Witam
Powiem Wam że nie podoba mi się rozwiązywanie sprawy w ten sposób przez dystrybutorów, czyli dostałeś rabat to należy się serwis naszego wadliwego urządzenia. Rabat czyli marża to rzecz naturalna w handlu nie można nią załatwiać przy okazji naprawy swoich bubli. Poza tym naprawa naprawie nie równa. W kwocie rabatu to my musimy ująć sprawy kosztów np. reklamy sprzedaży danego produktu(które niestety są nie małe). To od naszej kreatywności zależy za jaką cenę sprzedamy urządzenie. Przeważnie duża część marży idzie na zadowolenie klienta. I to co zostanie jest zarobkiem za sprzedanie urządzenia danego producenta. Wielu dilerów zdołowało już tak rynek że klient pierwsze o co pyta to rabat. Miałem niedawno przygodę z takim handlowcem który ściągnął spodnie przed klientem i zostawił sobie 2%. Żadnych zasad, praw rynku. Ja odpadłem na przedbiegach a firma która wykonała wycenę, dobór i częściowo robotę została uznana za naciągaczy. I tłumaczenie że w części marży jest autoryzacja i serwis nikogo nie obchodziło. Dystrybutor nie zareagował. A mnie zastanowiło wtedy za co ta firma pojedzie później realizować reklamacje bo ta 2% marża starczy im na jeden wyjazd-może
Jestem ciekawy jak wygląda sprawa gdy sklep sprzeda klimatyzator i zleci instalatorowi montaż. Okaże się że sprzęt to bubel. Kto zapłaci za serwis temu instalatorowi?
Koszta montażu to osobny temat. Należą się jak psu micha.
Dochodzą koszta dodatkowo, mówią dystrybutorzy które otrzymujemy za przeglądy gwarancyjne. OK, fajna sprawa jeden, dwa przeglądy rocznie, stały dochód. Klima psuje się po dwóch latach. Jadę raz, diagnozuje, zamawiam części, jadę drugi raz, wymieniam. Potem myślę sobie jeszcze 3 lata po dwa przeglądy mam zapewnione. Mi nasuwa się pytanie, czy ja jadę na przegląd żeby tylko podbić gwarancje? Nie. Muszę wejść na drabinę, rozebrać j. w., babrać się w brudach które zawierają bakterie, wirusy. Muszę wejść na drabinę albo na spadzisty dach wyczyścić j. z., podłączyć manometry itd. Wykonuje pracę na wysokości, narażam swoje zdrowie, poświęcam czas żeby urządzenie danego koncernu chodziło prawidłowo. No to chyba pieniążki za tą pracę mi się należą czy nie?
Powiem Wam jeszcze jedno, pomimo wszystko warto współpracować z dużymi dobrymi koncernami jak np: Vaillant Saunier Duval. Jeżeli sprzedaje ich produkty to mam marże(i co z nią zrobię to moja sprawa), jeżeli zamontuje zgodnie ze sztuką i okaże się wadliwy to zgłaszam do serwisu i wysyłają nowy sprzęt z serwisantem. Jest nieraz nawet tak że usterka jest po stronie klienta i jest to pokrywane przez koncern, ponieważ najdroższy jest dla nich klient
Pozdrawiam
Powiem Wam że nie podoba mi się rozwiązywanie sprawy w ten sposób przez dystrybutorów, czyli dostałeś rabat to należy się serwis naszego wadliwego urządzenia. Rabat czyli marża to rzecz naturalna w handlu nie można nią załatwiać przy okazji naprawy swoich bubli. Poza tym naprawa naprawie nie równa. W kwocie rabatu to my musimy ująć sprawy kosztów np. reklamy sprzedaży danego produktu(które niestety są nie małe). To od naszej kreatywności zależy za jaką cenę sprzedamy urządzenie. Przeważnie duża część marży idzie na zadowolenie klienta. I to co zostanie jest zarobkiem za sprzedanie urządzenia danego producenta. Wielu dilerów zdołowało już tak rynek że klient pierwsze o co pyta to rabat. Miałem niedawno przygodę z takim handlowcem który ściągnął spodnie przed klientem i zostawił sobie 2%. Żadnych zasad, praw rynku. Ja odpadłem na przedbiegach a firma która wykonała wycenę, dobór i częściowo robotę została uznana za naciągaczy. I tłumaczenie że w części marży jest autoryzacja i serwis nikogo nie obchodziło. Dystrybutor nie zareagował. A mnie zastanowiło wtedy za co ta firma pojedzie później realizować reklamacje bo ta 2% marża starczy im na jeden wyjazd-może

Jestem ciekawy jak wygląda sprawa gdy sklep sprzeda klimatyzator i zleci instalatorowi montaż. Okaże się że sprzęt to bubel. Kto zapłaci za serwis temu instalatorowi?
Koszta montażu to osobny temat. Należą się jak psu micha.
Dochodzą koszta dodatkowo, mówią dystrybutorzy które otrzymujemy za przeglądy gwarancyjne. OK, fajna sprawa jeden, dwa przeglądy rocznie, stały dochód. Klima psuje się po dwóch latach. Jadę raz, diagnozuje, zamawiam części, jadę drugi raz, wymieniam. Potem myślę sobie jeszcze 3 lata po dwa przeglądy mam zapewnione. Mi nasuwa się pytanie, czy ja jadę na przegląd żeby tylko podbić gwarancje? Nie. Muszę wejść na drabinę, rozebrać j. w., babrać się w brudach które zawierają bakterie, wirusy. Muszę wejść na drabinę albo na spadzisty dach wyczyścić j. z., podłączyć manometry itd. Wykonuje pracę na wysokości, narażam swoje zdrowie, poświęcam czas żeby urządzenie danego koncernu chodziło prawidłowo. No to chyba pieniążki za tą pracę mi się należą czy nie?
Powiem Wam jeszcze jedno, pomimo wszystko warto współpracować z dużymi dobrymi koncernami jak np: Vaillant Saunier Duval. Jeżeli sprzedaje ich produkty to mam marże(i co z nią zrobię to moja sprawa), jeżeli zamontuje zgodnie ze sztuką i okaże się wadliwy to zgłaszam do serwisu i wysyłają nowy sprzęt z serwisantem. Jest nieraz nawet tak że usterka jest po stronie klienta i jest to pokrywane przez koncern, ponieważ najdroższy jest dla nich klient
Pozdrawiam
Wszyscy, wszystko wiedzieli... a mój fotoblog?
KLIMATYZATORY
KLIMATYZATORY
POMPY CIEPŁA
KLIMATYZATORY
KLIMATYZATORY
KLIMATYZATORY
POMPY CIEPŁA
REKUPERATORY
KLIMATYZATORY
KLIMATYZATORY
KLIMATYZATORY
KLIMATYZATORY