Witajcie,
na początek pragnę się przedstawić. Nie pracuję w branży, nie jestem serwisantem, natomiast jestem elektrykiem po technikum i obecnie studiuję mechanikę i budowę maszyn. Jako że temat pomp ciepła jakimi są klimatyzatory, lodówki etc. mnie interesuje zamierzam wybrać specjalizację "chłodnictwo i klimatyzacja.
Żeby nie wchodzić w kręgi forum za darmo, postaram się wkupić opisując moje doświadczenia z klimatyzacją w małym 2 pokojowym mieszkaniu w bloku. Mieszkanie jest wynajmowane ale właściciel (dalsza rodzina) nie ma nic przeciwko klimatyzacji, pod warunkiem, że nie będzie to stała instalacja. W związku z tym split odpada.
Mieszkanie jest na ostatnim piętrze w bloku typu późny gierek. Jedyna zewnętrzna ściana jest po stronie południowej, z balkonem i dużym oknem. Do schłodzenia jeden pokój o powierzchni 30 m^2. W zeszłym roku temperatura w pokoju niestety przekraczała 34 stopnie, wtedy też stwierdziłem, że mamy 21 wiek, nie kładziemy się spać o zachodzie słońca, nie rodzimy w polu, i nie chodzimy na polowania więc na ochłodzenie pokoju w lecie też mogę sobie pozwolić.
Niestety wpadłem w pułapkę zwaną klimatyzatorem przenośnym. Kupiłem używany, sprawny za 350zł, 2 kW mocy chłodniczej i 860W pobieranej. Sprzęt działa lecz jego wydajność okazała się za mała jak na moje warunki. Mimo wyprowadzenia (ocieplonej) rury z gorącym powietrzem na zewnątrz maszyna jak wiadomo musi zaciągnąć do pomieszczenia taką samą ilość powietrza jaką wypuściła, taka to konstrukcja bezsensowna niestety. Już w lecie postanowiłem, że zimą, kiedy ceny spadną wymienię ten szajs na coś lepszego.
Tydzień temu trafiła mi się okazja. Kupiłem klimatyzator okienny LG w ładnym stanie, o mocy chłodniczej 6 kW i pobieranej 2,7 kW, bez opcji grzania, tylko chłodzenie, w pełni sprawny, z pilotem. Zapłaciłem uwaga... 290 zł
Sprzęt był do wyczyszczenia. Niestety w mieszkaniu mam małą wannę, łazienkę z kratką w podłodze i tyle. Z kolei maszyna waży 69 kg, jest wielka i nieporęczna, a po wniesieniu jej na 4 piętro po schodach nie miałem ochoty jej zaraz znosić i zawozić na myjnię czy gdzieś... Klimatyzator pracował w sklepie spożywczym na parterze, parownik był bardzo zapuszczony, skraplacz zabity kurzem na amen, jak sobie poradziłem?
Po wyciągnięciu klimatyzatora z obudowy zauważyłem po pierwsze, że całą elektronikę wyciąga się jak szufladę! Rozwiązanie genialne w swej prostocie. Po drugie, dostęp do skraplacza też jest świetny, po odkręceniu jednej pokrywy od góry mamy go jak na dłoni i to z obu stron. Po trzecie wielki minus za stronę parownika. Komora wentylatora jest zbudowana z litego kawałka styropianu, którego nie da się zdemontować bez demontowania parownika i rozszczelnienia układu, przynajmniej w mojej ocenie, oglądałem to ze wszystkich stron i naprawdę nie widzę innej możliwości. Jeśli ktoś wie jak to zrobić, będę wdzięczny za poradę.
Z ciekawych rzeczy: układ za skraplaczem jest podzielony na dwa równoległe obiegi które łączą się dopiero w sprężarce. Trasa wygląda tak: rurka tłoczna sprężarki - skraplacz - jakaś długa wąska puszka (osuszacz? filtr?) trójnik - dwie równoległe kapilary - parownik (którego połowa zasilana z 1 kapilary, a połowa z drugiej) - duża szeroka puszka (filtr? osuszacz?) - sprężarka.
Jak czyściłem? Najpierw wszystko pod prysznic, zlałem całe urządzenie obficie z różnych stron, przelałem porządnie parownik i skraplacz, wypłynęła masa kurzu. Potem zaczekałem aż wyschnie, zabrałem go do pokoju, postawiłem na wytrzymałej szafce tak aby pod otwór odpływu skroplin można było podstawić wiadro. Obydwa wymienniki spryskałem (proszę się nie śmiać
) płynem do szyb z dużą zawartością alkoholu, poczekałem aż brud dobrze się rozpuści i sięgnąłem po myjkę parową. Jak zwykle nie lubię szajsu z telesprzedaży, tak ta myjka po 2 godzinach zabawy doprowadziła obydwa wymienniki do prawie fabrycznego wyglądu, naprawdę lepszego efektu się nie spodziewałem. Ilość glonów w podstawionym wiadrze trochę mnie przeraziła. Potem parownik dla pewności spryskałem bardzo obficie pianką do czyszczenia parowników (zapach leśny
) i znowu para pod ciśnieniem. Na koniec parownik wraz z tacą ociekową (której też nie da się zdemontować) przelałem 4 litrami czystej wody i całość pozostawiłem do wyschnięcia. W międzyczasie przez otwór po zdemontowanej żaluzji wyczyściłem szczoteczką wentylator parownika.
Po złożeniu maszynę odpaliłem, wszystko startuje normalnie, wszystkie 3 biegi wentylatora działają, sprężarka pracuje cicho i bez niepokojących stuków, nie grzeje się prawie wcale itp. Rurki niskiego ciśnienia szybko pokrywają się rosą, podobnie cały parownik, bardzo szybko robi się zimny na całej powierzchni. Temperatura zimnego powietrza na najwyższym biegu wentylatora wynosi 3 stopnie, na najniższym 2 stopnie (w pomieszczeniu 23), przepływ powietrza głowę chce urwać, czyli ok
Wydaje mi się, że zakup sensowny za tą kasę. Mam do was pytania:
1. Ponieważ dostępne w sieci kalkulatory do obliczania mocy klimy jakoś mnie nie przekonują, czy ktoś mógłby się wypowiedzieć czy ten klimatyzator wystarczy do mojego pokoju? 1 telewizor, 2 laptopy, 2 osoby, inne parametry opisałem wyżej.
2. Czy znając temperaturę wylotową (2 stopnie) i wlotową (23 stopnie) oraz przepływ (model LG W22AC) można określić czy klima "ma swoją zadaną sprawność"?
3. (z czystej ciekawości) Jaka tam siedzi sprężarka? Tłokowa, scroll czy rotacyjna? Producent Bristol made in USA, pisze, że zabezpieczona termicznie, jest dość wysoka i patrząc od góry owalna, rurka tłoczna na dole, a ssawna od góry.
4. Czy stosunek mocy 6 kW chłodniczej, 2,7 kW pobieranej jest przyzwoity? tzn. Czy urządzenie nie jest zbyt prądożerne w swojej klasie?
Pozdrawiem
na początek pragnę się przedstawić. Nie pracuję w branży, nie jestem serwisantem, natomiast jestem elektrykiem po technikum i obecnie studiuję mechanikę i budowę maszyn. Jako że temat pomp ciepła jakimi są klimatyzatory, lodówki etc. mnie interesuje zamierzam wybrać specjalizację "chłodnictwo i klimatyzacja.
Żeby nie wchodzić w kręgi forum za darmo, postaram się wkupić opisując moje doświadczenia z klimatyzacją w małym 2 pokojowym mieszkaniu w bloku. Mieszkanie jest wynajmowane ale właściciel (dalsza rodzina) nie ma nic przeciwko klimatyzacji, pod warunkiem, że nie będzie to stała instalacja. W związku z tym split odpada.
Mieszkanie jest na ostatnim piętrze w bloku typu późny gierek. Jedyna zewnętrzna ściana jest po stronie południowej, z balkonem i dużym oknem. Do schłodzenia jeden pokój o powierzchni 30 m^2. W zeszłym roku temperatura w pokoju niestety przekraczała 34 stopnie, wtedy też stwierdziłem, że mamy 21 wiek, nie kładziemy się spać o zachodzie słońca, nie rodzimy w polu, i nie chodzimy na polowania więc na ochłodzenie pokoju w lecie też mogę sobie pozwolić.
Niestety wpadłem w pułapkę zwaną klimatyzatorem przenośnym. Kupiłem używany, sprawny za 350zł, 2 kW mocy chłodniczej i 860W pobieranej. Sprzęt działa lecz jego wydajność okazała się za mała jak na moje warunki. Mimo wyprowadzenia (ocieplonej) rury z gorącym powietrzem na zewnątrz maszyna jak wiadomo musi zaciągnąć do pomieszczenia taką samą ilość powietrza jaką wypuściła, taka to konstrukcja bezsensowna niestety. Już w lecie postanowiłem, że zimą, kiedy ceny spadną wymienię ten szajs na coś lepszego.
Tydzień temu trafiła mi się okazja. Kupiłem klimatyzator okienny LG w ładnym stanie, o mocy chłodniczej 6 kW i pobieranej 2,7 kW, bez opcji grzania, tylko chłodzenie, w pełni sprawny, z pilotem. Zapłaciłem uwaga... 290 zł

Sprzęt był do wyczyszczenia. Niestety w mieszkaniu mam małą wannę, łazienkę z kratką w podłodze i tyle. Z kolei maszyna waży 69 kg, jest wielka i nieporęczna, a po wniesieniu jej na 4 piętro po schodach nie miałem ochoty jej zaraz znosić i zawozić na myjnię czy gdzieś... Klimatyzator pracował w sklepie spożywczym na parterze, parownik był bardzo zapuszczony, skraplacz zabity kurzem na amen, jak sobie poradziłem?
Po wyciągnięciu klimatyzatora z obudowy zauważyłem po pierwsze, że całą elektronikę wyciąga się jak szufladę! Rozwiązanie genialne w swej prostocie. Po drugie, dostęp do skraplacza też jest świetny, po odkręceniu jednej pokrywy od góry mamy go jak na dłoni i to z obu stron. Po trzecie wielki minus za stronę parownika. Komora wentylatora jest zbudowana z litego kawałka styropianu, którego nie da się zdemontować bez demontowania parownika i rozszczelnienia układu, przynajmniej w mojej ocenie, oglądałem to ze wszystkich stron i naprawdę nie widzę innej możliwości. Jeśli ktoś wie jak to zrobić, będę wdzięczny za poradę.
Z ciekawych rzeczy: układ za skraplaczem jest podzielony na dwa równoległe obiegi które łączą się dopiero w sprężarce. Trasa wygląda tak: rurka tłoczna sprężarki - skraplacz - jakaś długa wąska puszka (osuszacz? filtr?) trójnik - dwie równoległe kapilary - parownik (którego połowa zasilana z 1 kapilary, a połowa z drugiej) - duża szeroka puszka (filtr? osuszacz?) - sprężarka.
Jak czyściłem? Najpierw wszystko pod prysznic, zlałem całe urządzenie obficie z różnych stron, przelałem porządnie parownik i skraplacz, wypłynęła masa kurzu. Potem zaczekałem aż wyschnie, zabrałem go do pokoju, postawiłem na wytrzymałej szafce tak aby pod otwór odpływu skroplin można było podstawić wiadro. Obydwa wymienniki spryskałem (proszę się nie śmiać
) płynem do szyb z dużą zawartością alkoholu, poczekałem aż brud dobrze się rozpuści i sięgnąłem po myjkę parową. Jak zwykle nie lubię szajsu z telesprzedaży, tak ta myjka po 2 godzinach zabawy doprowadziła obydwa wymienniki do prawie fabrycznego wyglądu, naprawdę lepszego efektu się nie spodziewałem. Ilość glonów w podstawionym wiadrze trochę mnie przeraziła. Potem parownik dla pewności spryskałem bardzo obficie pianką do czyszczenia parowników (zapach leśny
) i znowu para pod ciśnieniem. Na koniec parownik wraz z tacą ociekową (której też nie da się zdemontować) przelałem 4 litrami czystej wody i całość pozostawiłem do wyschnięcia. W międzyczasie przez otwór po zdemontowanej żaluzji wyczyściłem szczoteczką wentylator parownika. Po złożeniu maszynę odpaliłem, wszystko startuje normalnie, wszystkie 3 biegi wentylatora działają, sprężarka pracuje cicho i bez niepokojących stuków, nie grzeje się prawie wcale itp. Rurki niskiego ciśnienia szybko pokrywają się rosą, podobnie cały parownik, bardzo szybko robi się zimny na całej powierzchni. Temperatura zimnego powietrza na najwyższym biegu wentylatora wynosi 3 stopnie, na najniższym 2 stopnie (w pomieszczeniu 23), przepływ powietrza głowę chce urwać, czyli ok

Wydaje mi się, że zakup sensowny za tą kasę. Mam do was pytania:
1. Ponieważ dostępne w sieci kalkulatory do obliczania mocy klimy jakoś mnie nie przekonują, czy ktoś mógłby się wypowiedzieć czy ten klimatyzator wystarczy do mojego pokoju? 1 telewizor, 2 laptopy, 2 osoby, inne parametry opisałem wyżej.
2. Czy znając temperaturę wylotową (2 stopnie) i wlotową (23 stopnie) oraz przepływ (model LG W22AC) można określić czy klima "ma swoją zadaną sprawność"?
3. (z czystej ciekawości) Jaka tam siedzi sprężarka? Tłokowa, scroll czy rotacyjna? Producent Bristol made in USA, pisze, że zabezpieczona termicznie, jest dość wysoka i patrząc od góry owalna, rurka tłoczna na dole, a ssawna od góry.
4. Czy stosunek mocy 6 kW chłodniczej, 2,7 kW pobieranej jest przyzwoity? tzn. Czy urządzenie nie jest zbyt prądożerne w swojej klasie?
Pozdrawiem
Szefie, przepraszam za spóźnienie, zatrzymało mnie bombardowanie.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 2013-01-29, 00:50:27 przez Quarion.)
KLIMATYZATORY
KLIMATYZATORY
POMPY CIEPŁA
KLIMATYZATORY
KLIMATYZATORY
KLIMATYZATORY
POMPY CIEPŁA
REKUPERATORY
KLIMATYZATORY
KLIMATYZATORY
KLIMATYZATORY
KLIMATYZATORY