Witam,
Uprzejmie proszę o pomoc. Wojowałem wcześniej ze spółdzielniami w różnych kwestiach i udawało mi się wykazać niezgodność tzw. regulaminów z przepisami wyższej rangi (przykład: montaż anteny do CB-Radia na dachu budynku). Teraz mam chyba trudniejszy orzech do zgryzienia. Tak się składa, że od dłuższego czasu zamieszkuję w budynku wielorodzinnym, który na podstawie debilnego po części przepisu (ustawa o ochronie zabytków) w roku 1992 został wciągnięty na listę zabytków. Jest to zwykły obskurny blok jakich wiele na warszawskim Żoliborzu. Z uwagi na fakt, iż miałem okazję za śmiesznie pieniążki odkupić od znajomego, używany mniej więcej przez rok, klimatyzator (split) oraz na to, że lato potrafi być gorące, najzwyczajniej w świecie chcę korzystać z + jakie daje klima w mieszkaniu. Żeby nie odwalać samowolki, zwróciłem się do stołecznego konserwatora zabytków o wydanie opinii i wytycznych do montażu skraplacza na elewacji. W odpowiedzi dowiedziałem się, krótko mówiąc, że mam spadać na bambus, a jak coś to mam sobie kupić klimę która nie wymaga czegokolwiek "na zewnątrz". Może mieli na myśli przenośne klimatyzatory, takie które awaryjnie w robocie wstawiam do serwerowni gdy przeprowadzana jest obsługa zasadniczej klimy. Nie jestem specem od klimatyzacji, ale troszkę wiedzy technicznej nabyłem na uczelni, ponadto, jako użytkownik systemów klimatyzacji w pracy, mam, siłą rzeczy, możliwość porozmawiać i dopytać o różne kwestie serwisantów z firm, które naprawiają klimatyzatory w mojej firmie. Doskonale zdaję sobie sprawę, że klimatyzatory przenośne to półśrodek (no chyba, ze ktoś chłodzi pomieszczenie 2x2m). Są duże straty, i z zasady urządzenia te są mało efektywne. Pomijając fakt, że ja już mam klimatyzator, sytuacja w której przedstawiciel administracji państwowej wskazuje mi jakich urządzeń mam używać, a jakich nie, jakoś kojarzy mi się z sytuacją, jakby ktoś nakazywał mi jaki mam kupić samochód, jaki mam kupić telewizor i ile razy dziennie mogę się brykać z moją babeczką. Wracając do tematu: budynek mieszkalny, ten "zabytkowy obiekt", jest oczywiście wyposażony we wszystkie współczesne media. Na elewacji można znaleźć natynkowe instalacje elektryczne od czujnika zmierzchowego zapalającego latarnie na podwórku, na elewacji są zainstalowane domofony, żółte skrzynki gazociągu. W ustawy o ochronie zabytków jest mowa o zachowaniu układu ulic, zieleni itp., a na podwórku, które jest elementem zabytkowej zabudowy, stoją jak najbardziej współczesne: ławki, trzepak, tablica ogłoszeń. Ponadto zmieniany jest "układ" zieleni poprzez budowę ze współczesnych kostek brukowych - kwietnika (no właśnie - chodniki są też współczesne). Zajeżdża mi to bardzo równymi i równiejszymi.
Czy ktoś może mi podpowiedzieć co w tym temacie można zwojować? Oczywiście zmiana mieszkania i samowolka nie bardzo wchodzą w rachubę (dalsze pocenie się też nie bardzo
).
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 2011-05-24, 20:12:52 przez darthjoe666.)
Uprzejmie proszę o pomoc. Wojowałem wcześniej ze spółdzielniami w różnych kwestiach i udawało mi się wykazać niezgodność tzw. regulaminów z przepisami wyższej rangi (przykład: montaż anteny do CB-Radia na dachu budynku). Teraz mam chyba trudniejszy orzech do zgryzienia. Tak się składa, że od dłuższego czasu zamieszkuję w budynku wielorodzinnym, który na podstawie debilnego po części przepisu (ustawa o ochronie zabytków) w roku 1992 został wciągnięty na listę zabytków. Jest to zwykły obskurny blok jakich wiele na warszawskim Żoliborzu. Z uwagi na fakt, iż miałem okazję za śmiesznie pieniążki odkupić od znajomego, używany mniej więcej przez rok, klimatyzator (split) oraz na to, że lato potrafi być gorące, najzwyczajniej w świecie chcę korzystać z + jakie daje klima w mieszkaniu. Żeby nie odwalać samowolki, zwróciłem się do stołecznego konserwatora zabytków o wydanie opinii i wytycznych do montażu skraplacza na elewacji. W odpowiedzi dowiedziałem się, krótko mówiąc, że mam spadać na bambus, a jak coś to mam sobie kupić klimę która nie wymaga czegokolwiek "na zewnątrz". Może mieli na myśli przenośne klimatyzatory, takie które awaryjnie w robocie wstawiam do serwerowni gdy przeprowadzana jest obsługa zasadniczej klimy. Nie jestem specem od klimatyzacji, ale troszkę wiedzy technicznej nabyłem na uczelni, ponadto, jako użytkownik systemów klimatyzacji w pracy, mam, siłą rzeczy, możliwość porozmawiać i dopytać o różne kwestie serwisantów z firm, które naprawiają klimatyzatory w mojej firmie. Doskonale zdaję sobie sprawę, że klimatyzatory przenośne to półśrodek (no chyba, ze ktoś chłodzi pomieszczenie 2x2m). Są duże straty, i z zasady urządzenia te są mało efektywne. Pomijając fakt, że ja już mam klimatyzator, sytuacja w której przedstawiciel administracji państwowej wskazuje mi jakich urządzeń mam używać, a jakich nie, jakoś kojarzy mi się z sytuacją, jakby ktoś nakazywał mi jaki mam kupić samochód, jaki mam kupić telewizor i ile razy dziennie mogę się brykać z moją babeczką. Wracając do tematu: budynek mieszkalny, ten "zabytkowy obiekt", jest oczywiście wyposażony we wszystkie współczesne media. Na elewacji można znaleźć natynkowe instalacje elektryczne od czujnika zmierzchowego zapalającego latarnie na podwórku, na elewacji są zainstalowane domofony, żółte skrzynki gazociągu. W ustawy o ochronie zabytków jest mowa o zachowaniu układu ulic, zieleni itp., a na podwórku, które jest elementem zabytkowej zabudowy, stoją jak najbardziej współczesne: ławki, trzepak, tablica ogłoszeń. Ponadto zmieniany jest "układ" zieleni poprzez budowę ze współczesnych kostek brukowych - kwietnika (no właśnie - chodniki są też współczesne). Zajeżdża mi to bardzo równymi i równiejszymi.
Czy ktoś może mi podpowiedzieć co w tym temacie można zwojować? Oczywiście zmiana mieszkania i samowolka nie bardzo wchodzą w rachubę (dalsze pocenie się też nie bardzo
).
KLIMATYZATORY
KLIMATYZATORY
POMPY CIEPŁA
KLIMATYZATORY
KLIMATYZATORY
KLIMATYZATORY
POMPY CIEPŁA
REKUPERATORY
KLIMATYZATORY
KLIMATYZATORY
KLIMATYZATORY
KLIMATYZATORY
Jak cie wywali drzwiami to wejdź oknem. Nie poddawaj się.